 |
|
 |
|
Komentarze i opinie: W tym miejscu możecie wyrazić swoje opinie na temat zdjec, wyjazdu, organizatora, a także kazdego z uczestnikow naszej łykendowej wyprawy.
pozdrawiam
adam
[ 2006.07.11 ] - a Mafej chwali sobie fajne gacie w kolorze brzoskwinki :)
[ 2006.07.11 ] - Gacie sa w deche :) mocze się a one suche :)
mafej
[ 2006.07.11 ] - tylko prześcieradło mokre pozostaje :)
[ 2006.07.11 ] - Maf ale nie śpij w japonkach! Welkie POZDRO dla naszego Webmastera Adama za zrobienie ładnego albumu!Pozdrawiamy wszystkich spływowiczów!!!Artek i Ania
[ 2006.07.11 ] - dowcipasy ...:)
[ 2006.07.11 ] - wyjazd był xtra a następne soon :) info meil będzie w tym tygodniu. Co do zdjęć to Johny powinien jeździć z nami częściej - jest mistrzem obiektywu :)
[ 2006.07.11 ] - pragnę zauwazyć, ze wykonawcami zdjęc był nie tylko dzony, ale i jego asystenci :) W rzeczy samej mistrzem jest...:))MISTRZEM naszym jest Adam...
[ 2006.07.11 ] - tak ja zrobilem pare fot. Sprzęt odjechany wiec nawet amator przypadkiem coś wyciśnie z expozycji narciarz - maf
[ 2006.07.11 ] - krótka charakterystyka postaci, które na dwa dni wcieliły się w znakomitych kajakersów
a więc parami...
bo oczywista dało się zauważyć zmiany osobowości jakie miały miejsce pod wpływem osób drugich, na które to byliśmy zdani przez te dwa dni...
Zaproponowałabym również aby wymienić najczęściej słyszane/używane zwroty/wyrazy...
Choć to niepotrzebne... bo każdy napisze...
1. .ku..a. (słowo określające osobę uprawiającą nierząd bez zapłaty, lub złośliwą i robiącą nam na przekór :)
2. ..masz jeszcze piwo?/lub gdzie jest to piwo, lub - kto otworzy wino?
3. ..no i ostatnie... Mafej masz dzisiaj urodziny... - choć solenizant nie wykazał się wyrozumiałością i zamęczył swoich gości nietuzinkowym wysiłkiem w postaci wiosłowania 9/h na dobę :) i potem nikt już nie miał siły pić... ba, nawet jeść... :)
a wracając do par...(zacznę od tych mieszanych dziewczynka/chłopczyk)
Kasia i Tomek...(brzmi jak ze znanego nam serialu :) )
Niesamowicie łagodna i wytrzymała para... nie dali się do końca... czyli do ich końca... czyli do 8 h spływu, dnia pierwszego... :)
Tomasz co prawda zaznaczał, że on tylko w biurze pracuje... ale nie wiedzieliśmy czy to ma oznaczać iż tylko 8 h dziennie może pracować... Jednak sprawdziło się... to się nazywa rozłożenie sił na zamiary :) Kasieńka dzielnie dotrzymywała mu towarzystwa.. Jednak jak i w moim przypadku (bo mój chłop też zasłabł) nabawiła się kontuzji nadgarstka... Poczekaj... aż zostaniesz żoną i będziesz zagniatała pierogi na święta... Wprawisz nadgarstki w boju :)
PS.. Tomasz ostatkiem sił pompował materacyk do spania... Ktoś myślał, że nabawił się choroby sierocej :) ale nie widział pompki pod stopą, którą to wprawiał w równomierny ruch... :)
Ania i Artek...
Ze względu na bliskie kontakty nie mogę napisać za wiele... :)
Docierali się... Artek dostawał po głowie... Zamieniali się miejscami co by sobie nawzajem udowodnić, które ma racje i które nieprawidłowo wiosłuje.. Myślę, że po tych roszadach doszli do pewnej konkluzji.. a mianowicie.. że wprawy nabiera się w praktyce... :)
Mieli ze sobą oczywiście zapas cukru, co uratowało Tomka od niechybnego zejścia na tamten świat.. Warto pływać blisko.. Ani i Artka... :)
PS.. Artek, czy zamoczone dokumenty dają radę??? :)
Edi i Dżony...
No cóż... Po powrocie do domu przeprosiłam Adama za nieposkromioną złośnicę :)
PS.. nie wiem jak u Was.. ale u mnie kwas mlekowy spowodował, ze w nocy z soboty na niedzielę czułam się jak marionetka... Ktoś pociągał w nocy za sznureczki przywiązane do moich rąk, nóg i głowy :) Adam - przyznaj się!!! :)
Michał i Wojtek...
Niestrudzeni wojownicy... duchowi również... Najspokojniejsza para w ekipie...
Zawsze pierwsi... milczący i z duchem walki.. Takie przeprawy to dla nich betka..
Michał - miał tyle siły, że po dopłynięciu do naszego pola biwakowego po ponad 8 h wiosłowania.. ładnie się przebrał, wymył i uczesał... Byłam pełna podziwu.. Skąd on wziął na to siłę, nie mam pojęcia :)
Wojtek natomiast (skryty za swoimi ciemnymi okularami) - nie wiem czy wiecie ale podczas kąpieli wodnej... zaprosił mnie/Nas do domu znajomych jego rodziców - z basenem na dachu - który to domek stoi chyba w Austrii, a może w Szwajcarii, nie pamiętam :) Więc Wojtku, kiedy jedziemy? Wojtek również moi drodzy chwali sobie mieszankę - czerwonego wina + kanapka z mielonką,
Mafej i Maciej...
Hm.... Co prawda napisałam o Michale i Wojtku, że to oni byli zawsze pierwsi, czasem jednak pierwszy był skład Mafej/Maciej...
Mafej, jak to jest, że taka mała niepozorna konstrukcja ma w sobie tyle siły.. Diabeł jakiś...
Maciej co prawda wygadał się, że Mafej zrobił kilka ruchów, które niepotrzebnie kosztowały ich za dużo energii, ale i tak sądzę, że razem płynęło im się doskonale
Maciej, totalnie spokojna i pogodna osoba (choć widziana z nożem w ręku :) ) , do tego zaradna, był przygotowany jak na wytrawnego turystę/kajakersa przystało, miał ze sobą niezawodną walizeczkę, w której było wszystko, nawet durszlaczek... choć może to nie jego, ale jakoś tak sobie przyswoiłam...
PS.. Maćku Adam przeprasza, ze usiadł swoim gołym tyłkiem na Twoim osobistym ręczniku... :)
No i na koniec Krzyś z Kubą... :)
Docierali się jak na parę przystało... Ilość wypadków, zamoczeń, odmoczeń i innych zdarzeń była chyba największa wśród wszystkich teamów... :) Co działo się za sprawą jednego z dwóch Panów... :)
Niepohamowana energia Krzysia ( a właśnie, jak to było z tym aparatem?) objawiająca się w postaci nieskoordynowanych ruchów, poślizgnięć i upadków przyczyniała się do ogólnego rozbawienia...
Kuba natomiast cierpliwie (do pewnego stopnia oczywiście) znosił wybryki Krzysia...
Te kilka trudnych wspólnych chwil zaowocowało dnia następnego, w postaci nowych przodowników trasy... Tak się rozbuchali, że nie mogliśmy skrócić trasy, tylko trza było ich gonić :) (tu informacja dla Kasi i Tomka)
W każdym razie Kuba z powodu zamoczenia całej odzieży, co stało się w mniemaniu Kuby za sprawą Krzysia, został obdarowany przez współtowarzysza spodenkami i kurteczką, co by nie zmarzł w nocy... Solidarnie się działo, oj działo...
I kto powiedział, że Krzysztof nie pije alkoholu przed południem... Pił, i to z butli prosto sączył!!! :) razem ze mną...
Wiemy na pewno, że...
1. było zajefajnie
2. Maciek nie lubi płaczących dzieci w nocy!!
3. Krzysiek robi dobry makaron a la carobonara
4. Michał jest czujny na potrzeby innych i zawsze pomoże otworzyć puszkę
5. Kuba nie lubi kleszczy.. i robaków :) (no i zatopionych ciuszków)
6. Mafej cieszy się z nowych gatek
7. Adam jest mistrzem fotografii
8. Artek uwielbia nocne kąpiele w jeziorze z Anią
9. Wojtek lubi kanapki z mielonką
10. Ania uwielbia łapać żabki
11. Kasia z Tomkiem ułatwili nam płynięcie dnia następnego
12. Edka lubi się dobrze bawić :)
Proszę pamiętać, że spostrzeżenia są tylko i wyłącznie moje... Emocje dały się we znaki... i jakkolwiek osoby występujące w opisie są prawdziwe, to moje spostrzeżenia mogą się wydać nieprawdziwe - a mam nadzieję, że nikogo nie urażające... :)
Przesympatycznie było z Wami pobyć... i sorry za błędy...
[ 2006.07.11 ] - Jest tez teoria ze Tomek nabawil sie jednak choroby sierocej tyle ze Kasia to wykorzystala i podstawila mu sprytnie pod noge pompke do materaca :))) Pzdr, Tomek
[ 2006.07.11 ] - :) a jednak... Edi
[ 2006.07.11 ] - dla mnie to Edi z Johny to niezła para - mistrz obiektywu i mistrz pióra :) BRAVO! Razem tworzycie duet mistrzowski :) super opis! Powem nawet, że od strony marketingowo reklamowej wyjazd całkiem nieźle się prezentuje :)
(Tomek - choroba sieroca :)) hehehe )
by mafej
[ 2006.07.11 ] - tak te komenty sie dubluja ???? ide stad juz mam dosyc roboty. trzeba sie zajeździć na rowerku :) by maf
[ 2006.07.12 ] - NO, no Dobrana z was parka Super zdjęcia Johny.Powiem wam że dawno się tak nie naśmiałem- miodzio opis gratulacje dla Edyty za zdolności w opowiadaniu. Chyba się Edyta z powołaniem pomyliła ..?
Ja chciałbym podziekować wszystkim za miło spędzony czas i muszę przyznać, że czułem sie jakbyśmy się znali dłużej niż tylko dwa dni. Zero konfliktów -naprawdę rewelka. W takim składzie to przyjemnie jest podróżować. Jeszcze raz chciałem podziękować Mafejowi i wszystkim uczestnikom - było super i mam nadzieję, że Mafej nie da plamy i jeszce cos dla nas wspólnie zorganizuje.
Michał
[ 2006.07.12 ] - grunt, ze wszyscy się dobrze bawili i ze chcemy jeszcze.. :) Pozdrawiam, Edyta
[ 2006.07.12 ] - jasne ze nie dam plamy! Ja wogole nie plamie przynajmniej w tym temacie :)
to że ludzie bezkonfliktowi to nie moja zasługa ale to typowe dla moich wyjazdów. Jak ktoś się rzuca to w ryj i spadówka :) Co do przyszłych wyjazdów to plan każdy ma. Koło poniedziałku prześlę szczegółowy opis na weekend 22-23lipca. By i ciesze sie że chcecie jeszcze maf
[ 2006.07.12 ] - niestety my z Adasiem 22 i 23 bedziemy na naszej lodeczce... jestesmy na urlopie... Ale mozesz cos tak zaplanowac, co by sie z nami spotkac :)
Edi
[ 2006.07.12 ] - ja mam misje do spełnienia(Siostrę przyrodnią na obozie odwiedzam) więc muszę jechać do Sarnówka koło Iławy więc nie uda się pewnie. (wy pewnie na Wielkich jeziorach) ale spoko jak nie za tydz. to za dwa.
[ 2006.07.12 ] - Ja uprzejmie donoszę, że nie mam żadnego planu wyjazdów- stanowczo żądam przesłania mi tego słynnego tajemniczego dokumentu - :)-Michał
[ 2006.07.13 ] - Proszę, proszę, jaki Michał stanowczy... :)
Edi
[ 2006.07.13 ] - zaraz Ci wysle Kanalio! informuje ze strona Johnego jest juz dostepna ze strony www.mafej.pl pozdrowko :)
[ 2006.07.14 ] - wow, no to super.. zaraz zajrze :)
Edi
[ 2006.07.14 ] - Mafej - to jest jedynie fotodziennik Adama, adres do jego strony, z ktorej jest przejscie do fotodziennika to http://acn.waw.pl/adamrz
[ 2006.08.17 ] - no i Mafeju okazalo sie, ze Adam wolalby link do swojego fotodziennika, gdyz twierdzi, ze w jego galerii foto jest za duzy balagan i musi zrobic tam porzadek.. i sie wstydzi.. oooo... Pozdr. Edka
Dodaj komentarz
|
| |
 |
|
 |
|